Miejsce, z którego może pochodzić wszystko...

Kulinarnie

czwartek, 07 czerwca 2012

Chodził za mną "murzynek", od kilku dni. Co się obróciłam to zwiewał, aż dziś go dopadłam!

No i upiekłam :)

ciasto

casto1

ciasto2

TYLE KALORII!!! I WSZYSTKIE MOOOJEEEEE :D:D:D

A dla ciekawych i chętnych do pieczenia przepis ;)

przepis na murzynka

I sposób przygotowania dla potrafiących czytać takie bazgrołki ;P

przepis na murzynka

No co, starałam się ładnie pisać ;)

A tu w połowie robienia, moja ulubiona "faza" tego ciasta.

Przed odlaniem na polewę, mniammmmm

polewa czekoladowa

 

A na deser???

MAŁOSOLNEEEEEEE :D

ogórki małosolne

Trochę się rozmyły, ale co tam, będą za trzy dni "piszczałki-chrupałki", aż mi ślina cieknie na myśl samą :D

sobota, 10 marca 2012

Dawno nie pisałam, takie tam zawirowania w życiu ;)

Za to dziś polecę "hurtem"!

Jakieś 2 tygodnie temu pierwszy raz w życiu piekłam chleb na zakwasie z maki żytniej. Prawie się udało. Jednak "prawie" na prawdę czyni wielką różnicę.

Piekłam go w piekarniku na gaz, chyba trochę za długo ;)

chlebek

O ile jakoś jeszcze wygląda, to nie do końca był taki jak się spodziewałam. Popełniłam kilka błędów i wyszedł taki śliczny, złoty "gniotek".

Mimo to zjadłam go prawie sama (Grześ tak jakoś nie chciał ;D ) i mi smakował i dobrze się po nim czułam :).

 

Drugie podejście do pieczenia chlebka na zakwasie było tydzień później, czyli tydzień temu.

Tym razem przyłożyłam się bardziej i wyszedł lepszy, nie gniot i całkiem smaczny, bo tym razem nie zapomniałam go posolić ;D

chlebek 2

Upiekłam go w prodiżu, ale znowu przesadziłam z czasem, skórka była aż nazbyt chrupiąca.

W zjedzeniu chlebka tym razem pomógł mi Grześ i nie narzekał nawet zbytnio na twardą skórkę ;D

W tym tygodniu dokarmiłam tylko zakwas i znowu schowałam do lodówki. Kolejne pieczenie za tydzień :)


 

niedziela, 12 lutego 2012

A'la spaghetti, bo jest to podobne tylko, a nie prawdziwe spaghetti.

Przepis powstał godzinę temu, w mojej kuchni. No może półtora godziny temu, trzeba było jeszcze przeprowadzić degustację i napisać to wszystko na blogu ;)

Jest to wersja lżejsza, dla osób, które muszą nieco uważać na to, co wprowadzają do własnego organizmu i ciężkie smażone im nie służy.

SKŁADNIKI:

  • około 50dkg mielonego mięsa (w moim przypadku była to mielona łopatka wieprzowa)
  • pół cebuli
  • pół opakowania mrożonej włoszczyzny krojonej w słupki
  • około pół słoiczka przecieru pomidorowego
  • przyprawy: bazylia, oregano, pieprz czarny mielony, papryka mielona słodka i ostra, bulion w kostce, sól, magi
  • olej słonecznikowy (nieobowiązkowy :)
  • makaron nitki ( lub jaki lubisz :)

PRZYGOTOWANIE:

Najlepiej robić sos w rądlu, ja takowego na razie nie posiadam, dlatego użyłam dużej patelni :)

 

Makaron można gotować w trakcie robienia sosu według przepisu na opakowaniu.

Na patelnię wlewamy odrobinkę oleju słonecznikowego, wrzucamy mielone mięsko, rozdrobnione jak najbardziej i od razu zalewamy wodą.

Kiedy woda się zacznie gotować, dusimy parę minut pod przykryciem. Cebulkę kroimy w kostkę i dodajemy do duszonego mięsa.

Dodajemy kostkę bulionową, mieszamy i dalej dusimy.

Po paru minutach dodajemy mrożone warzywa. W razie zbytniego wyparowania wody dolewamy trochę, tak aby składniki były całe zanurzone, ale nie pływały.

Należy też pamiętać aby w trakcie duszenia dodawać tylko GORĄCEJ (!) wody.

Teraz dusimy wszystko, aż warzywa będą ugotowane, doprawiając solą, magi, paprykami i pieprzem według uznania. Im więcej ostrej papryki tym danie pikantniejsze.

Na koniec dodajemy przecier pomidorowy, bazylię i oregano. Zioła również według uznania, ja lubię dość dużo :)

Jeśli sos wyjdzie zbyt rzadki, możemy zagęścić go łyżeczką mąki rozrobioną w mleku na rzadką zawiesinę. Złagodzi to też trochę pomidorowy smak potrawy.

Sosu wyjdzie co najmniej na 3 osoby.

Na koniec zdjęcie mojego talerza ;)

SMACZNEGO!!!

piątek, 10 lutego 2012

Zapiekanka dała do wiwatu mojej wątrobie :/, więc od kilku dni staram się gotować potrawy zamiast je smażyć :).

Ta subtelna różnica bywa zbawienna dla naszego układu pokarmowego, a co za tym idzie, dla nas :).

Dziś chciałam taki piątkowy rybny obiad zrobić, ale do tej pory rybę to ja jedynie smażyłam.

Poszperałam w sieci i natchnięta kilkoma przepisami zrobiłam tak:

Składniki (na 2 osoby):

  • 2 kostki z łososia mrożone
  • 2 duże marchewki (takie na prawdę duże)
  • 1 średnia cebula
  • 1/2 małego selera lub 1/4 dużego
  • kilka łyżeczek przecieru pomidorowego
  • od pół do całej szklanki wody
  • odrobina oleju słonecznikowego (lub jaki lubisz)
  • przyprawy: sól, pieprz, magi, bulion w kostce (z jakiej firmy lubisz)
  • ryż w torebkach lub luzem ;)

Przygotowanie:

Kostkę rybną, w moim przypadku z łososia możemy wyjąć z zamrażalki wcześniej, ale nie musi być rozmarznięta. Nawet lepiej jak jest troszkę zmrożona, bo się nie rozleci :)

Można użyć innej rybki, nawet świeżej, tylko wtedy czas gotowania będzie nieco krótszy, jak w przypadku mrożonej. W moim przypadku czas gotowania też nie był zbyt długi, gdyż łosoś to delikatna ryba, nawet w postaci lekko zmrożonej kostki rybnej.

Garnuszek (czy też rondelek) należy wybrać taki, żeby nam się oba kawałki rybki zmieściły obok siebie. Ja robiłam obiad na dwie osoby, więc nie potrzebowałam zbyt wielkiego.

Marchewkę i seler obrać, opłukać i utrzeć na grubych oczkach do garnuszka,  dodać "na oko" troszkę oleju, dolać pół szklanki wody i wstawić na mały ogień.

Doprawić solą, pieprzem i magi. Obrać cebulę, pokroić w kostkę i dodać do warzyw, wymieszać. Dusić pod przykryciem dalej na małym ogniu.

W trakcie duszenia dolać nieco wody, jeśli jest to konieczne. Dodać bulion w kostce oraz kilka łyżek przecieru, według gustu.

Warzywa powinny być w miarę mokre, ale nie pływać w wywarze.

Kiedy warzywa będą takie półmiękkie na wierzch położyć kostki rybne, przykryć i dusić jakieś 15 do 20 minut na malutkim ogniu. Po tym czasie obrócić rybkę i dusić dalej pod przykryciem jakieś 10 do 15 minut.

W tak zwanym międzyczasie (ta jednostka czasu to polski wynalazek ;) wstawić w drugim garnuszku wodę na ryż i jeśli mamy torebki, ugotować według wskazówek z opakowania.

Jeżeli gotujemy ryż luzem (ja tak zrobiłam), to może to być tak: wlewamy do garnuszka wodę w ilości odpowiadającej proporcji 2 szklanki wody na 1 szklankę ryżu

(jeżeli gotujemy ryż długoziarnisty, w przypadku krótkoziarnistego powinno być mniej wody, ale jeszcze takiego nie gotowałam :)

Na gotującą się wodę wsypujemy ryż, mieszamy i zmniejszamy ogień na minimum. Gotujemy pod przykryciem około 7-10 minut. Po tym czasie ryż powinien już częściowo napęcznieć, możemy go przemieszać, chociaż nie jest to konieczne. Gotujemy dalej na minimalnym ogniu pod przykryciem tak, aby czas gotowania ogółem wyniósł 12 minut. Po tym czasie zdejmujemy garnuszek z ognia, owijamy ręcznikiem i odstawiamy (możemy schować w pościel lub koc sposobem naszych mam :) na jakieś 15 minut.

I gotowe!

Zdjęć nie mam niestety, bo potrawa "zniknęła" zanim pomyślałam, że mogłam zrobić fotkę :)

SMACZNEGO :)

wtorek, 07 lutego 2012

Mówię wam, wyszła mniam!

Przepis własny, inspirowany przeróżnymi przepisami znalezionymi w sieci.

A zaczęło się od tego, że w mieszkaniu rano było zimno i postanowiłam "dogrzać" je piekarnikiem XD Serio :D

Szukałam w sieci przepisu na zapiekankę makaronową, ale żaden jakoś do końca do mnie nie przemówił. Za to w myślach zrobiłam przegląd zawartości lodówki i oto mój własny osobisty przepis powstał!

SKŁADNIKI

  • 0,5kg makaronu (jaki lubisz lub jaki masz ;)
  • 0,3 - 0,5kg mielonego mięsa wieprzowego
  • 1 duża cebula, lub 2 mniejsze
  • włoszczyzna w słupkach mrożona (około pół paczki, skład: marchew, seler, por, pietruszka)
  • mała puszka kukurydzy konserwowej, lub pół normalnej wielkości puszki
  • olej lub oliwa do smażenia
  • przyprawy: sól, pieprz czarny mielony, papryka mielona słodka i ostra, magi
  • ser żółty do posypania (utrzeć na grubych oczkach).

Sos:

  • 5-7 ząbków czosnku
  • 2-3 łyżeczki majonezu
  • 1 mały przecier pomidorowy
  • 3-5 łyżeczek śmietany kwaśnej 12%
  • przyprawy: bazylia, oregano, papryka ostra, pieprz czarny mielony.

PRZYGOTOWANIE

Makaron: ugotować zgodnie z instrukcja na opakowaniu, najlepiej al-dente.

Mięso: przysmażyć na oleju około 10minut (do 15min), dodać pokrojoną w kostkę cebulę i dalej dusić pod przykryciem. Doprawić solą, pieprzem, paprykami i magi w ilościach wedle gustu. Im więcej papryki, tym ostrzejsze jedzonko wyjdzie. Kiedy cebula się już ładnie zeszkli dodać mrożone warzywa i dalej dusić pod przykryciem. Jeśli potrzeba doprawić jeszcze przyprawami. Kiedy warzywa są na wpół miękkie dodać kukurydzę i dusić jeszcze jakieś 15 minut, lub dłużej, jak kto woli.

Sos: zmiażdżyć czosnek i w miseczce wymieszać z majonezem, dodać przecier i wymieszać, dodać śmietanę i znowu wymieszać na jednolitą masę. Dosypać po dużej łyżce oregano i bazylii, dodać trochę pieprzu i ostrej papryki i... wymieszać ;)

Czosnek powinno się potraktować praską do czosnku, ja jednak nie posiadam takowej, dlatego wsadziłam ząbki do woreczka i utłukłam tłuczkiem do mięsa, a następnie przełożyłam do małego kamionkowego moździerza, który to posiadam w miejsce praski ;) W tymże moździerzu powstawał sos :D.

Sos jest dość gęsty, aby go rozrzedzić można wypłukać słoiczek po przecierze przegotowaną wodą i dodać powstałą "zawiesinkę" do sosu w ilości, jaka nam pozwoli uzyskać pożądaną konsystencję.

Blaszkę lub naczynie żaroodporne lekko natłuścić, ja po prostu wysmarowałam blaszkę olejem za pomocą ręki :D.

Wyłożyć makaron, wyłożyć mięsko z warzywami, polać to wszystko sosem i wstawić do rozgrzanego do jakichś 150-200 stopni piekarnika na 15-20 minut. Po tym czasie wyjąć blaszke na chwilę, posypać zapiekankę serem utartym na grubych oczkach i wstawić jeszcze na 5-10 minut.

Po tym czasie wyciągamy zapiekankę z piekarnika i... mamy ciepło w domu XD. A do tego mamy gotowy obiad!

Przepis ten można oczywiście dowolnie modyfikować, używać różnych mieszanek warzyw, innego mięsa, jak i innych przypraw, nam jednak przypadł do gustu wykombinowany przeze mnie zestaw, a zwłaszcza sos, który będzie świetnym dodatkiem nie tylko do zapiekanki :D

Bo kiedy mój Grzegorz nie marudzi i mówi, że dobre, to wiem, że wyszło dobre :D

On po prostu ma w zwyczaju doszukiwać i doczepiać się szczegółów a tym razem nie gadał, tylko wcinał ;)

Tak więc wszystkim, którzy zechcą wypróbować przepis życzę:

zapiekanka

(nie mam więcej zdjęć, a jak widać szybko ubywało i dobrze, że w ogóle zdążyłam jakieś zrobić ;)

SMACZNEGO :)

Konkursy:



Popieram:


Klauzula własności dóbr intelektualnych

KONTAKT:
mail: hdiriee@gmail.com
GG 5658635
Wygrane:







Wizyty:
Liczniki na strone