Miejsce, z którego może pochodzić wszystko...
piątek, 01 lutego 2013

...inaczej się udusi. Jak w tej słynnej piosence.

No i ja też MUSZĘ!

Co doprowadza mnie chwilami do szału. Szał dodatkowo potęguje beztroskie podejście do tematu mojego Lubego...

On NIE MUSI. A ja tak, co to za sprawiedliwość?!

Wszystko z powodu mojego "doskonałego" wzroku. Bo widzicie ja WSZYSTKO widzę. Brudne skarpetki pod ławą, kolejny kubek na ławie, nieodkurzoną podłogę, okruszki po chlebie, stertę naczyń do umycia, porozrzucane dokumenty, nie wyniesione śmieci, niewyczyszczoną kuwetę... Mogłabym wymieniać i wymieniać ogrom tego, co dostrzegam. Czasem przeklinam ten mój "doskonały" wzrok. Bo moje kochanie NIC nie widzi. No może jak się potknął kilka razy o listwy przypodłogowe, które leżały, ponad dwa miesiące chyba, zanim skończył je montować, to w końcu je zauważył.

Na swoje nieszczęście oprócz tego, że wszystko widzę, to czuję się w obowiązku przywracać ŁAD I PORZĄDEK. I sprzątam, bo muszę, bo się uduszę, jak mnie przytłoczy nadmiar roztocza entuzjastycznie namnażającego się w kłębach kurzu i sierści pod meblami, jak do szału doprowadzą mnie kocie kłaki nie pozbierane z kanapy, radośnie przylepiające się do moich legginsów. Uchhh, normalnie sama radość. Wiecie, ON chyba myśli, że ja to lubię (?) , że sprawia mi przyjemność pranie, sprzątanie, gotowanie w czasie, w którym mogłabym powystawiać swoje rękodziałki na Allegro czy innym Artillo, że wolę zmywać niż porobić zdjęcia, że wole wieszać pranie zamiast strzelić sobie jakąś relaksującą maseczkę. Można by długo marudzić. Bo w sumie wiem, że marudzę.

No kochany chłopak jest, tylko czasem ma dysfunkcję motywacji. Czasem codziennie. Bywają zrywy i samorzutne inicjatywy. Nie powiem. Szkoda tylko, że to tak falowo a nie stale, z akcentem na częstsze odpoczywanie zanim się zmęczy.

Rozumiem, pracuje, ja na razie NIBY NIE. No właśnie, NIBY. Nie muszę wstawać o piątej, fakt. Ale robię inne ważne rzeczy, które będą miały wpływ na naszą najbliższą i dalszą przyszłość. Staram się zrealizować JEGO pomysł! Ale to już się nie liczy... Jak ja mam do niego dotrzeć? Ani groźby ani prośby ani żarty nie dają dłuższych rezultatów, jedynie chwilową poprawę podejścia do codziennych szarych obowiązków mojego chłopa. Dochodzę do wniosku, iż należało by go zostawić z tym wszystkim samego na co najmniej dwa tygodnie a najlepiej miesiąc. Żeby sam musiał O WSZYSTKO zadbać, wszystko w terminach popłacić, zadbać o kocizny... Czasem wydaje mi się, że on mógłby "zarosnąć" i nie zrobiłoby to mu różnicy. Mnie robi. Ja lubię porządek i czystość, chociażby dlatego, że mam uczulenie na roztocze i kilka innych czynników. Ale jak sobie sama nie zrobię to nie mam.

Wiem, marudzę. Wypisuję tu same wady. A zalety też są, to one mnie urzekły. Tyle, że coraz ciężej je dostrzec, bo On kompletnie odpuścił sobie stałe pracowanie nad sobą. niby mówi, że kocha i mu zależy, niby się stara, to czy tamto zrobi. I spoczywa na laurach na dłuższy czas. Nie mogę się awanturować, bo w końcu coś robi, tak? Chwalę, jak coś zrobi, bo ciągle mam nadzieję, że to poskutkuje.

Zdaję sobie sprawę, iż mamy różne charaktery i osobowości. Dlatego jeszcze czekam, czekam na drobne zmiany, bo nie wymagam rewolucji. Tylko powrotu do normalności, bo najciekawsze jest to, że zrobił się taki po powrocie z Niemiec. Był tam kilka miesięcy. Zanim pojechał miał w sobie więcej inicjatywy, więcej chęci robienia czegoś. Obowiązki dzieliły się w miarę po równo i jakoś dawaliśmy sobie radę. Teraz czuję się coraz bardziej przytłoczona... Niestety, jak do tej pory nic do niego nie dociera...

Tak jakoś potrzebowałam się podzielić moją złością, bo się właśnie za sprzątanie wzięłam w domu ;)

poniedziałek, 28 stycznia 2013

A uszyłam sobie, pochwalę się :P

kapcie hand made recyklingowe ze starych jeansów

I na dodatek zgłaszam je do konkursu recyklingowego u Arendil. Zgłaszajcie się szybciutko, bo zaraz finał!

konkurs recyklingowy u Arendil

piątek, 25 stycznia 2013

Powstały dziś, z natchnienia, oksydowanych elementów i mega cekinów w kształcie liści ;)

kolczyki hand made zimowe liście

kolczyki hand made zimowe liście

:)

wtorek, 22 stycznia 2013

...się rozpanoszyła na moim biurku.

Tak mi się ten pierwszy pająk spodobał, że zrobiłam następnego:

pająk z koralików hand made beaded spider

Jest znacznie większy od poprzedniego. Biały ma wymiary mniej więcej 5,5 cm na 6,5 cm, a ten jest około 9 cm na 8,5 cm. Korpus zrobiony z porcelanowych koralików, nóżki z plastikowego ryżu i szklanych perełek. Ze wstawką metalową :)

Zawieszka prezentuje się iście kozacko.

Na 100% nie jest to ostatni pająk, jakiego zrobiłam ;)

Pozdrawiam!

sobota, 19 stycznia 2013

Od tygodnia leżę i dojrzewam jak gruszka pod drzewem ;)

Właściwie to nie do końca leżę, bo w międzyczasie jeżdżę na pewne szkolenie, z którego nijak urwać się nie da. Nawet na zwolnienie lekarskie. Ale to inna bajka.

Ale jak nie jeżdżę to leżę. I dojrzewam ;)

Ciekawym zjawiskiem było, iż żadnego kaszlu niemiawszy poszłam do lekarza a lekarz rabanu narobił, antybiotyk zaaplikował, dalej skierował i w ogóle mnie nastraszył. Coś tam w tych moich liogkich* szmerało.

Na szczęście ma się ku lepszemu. Dziś na tyle odlazło mi od czterech liter, że naoglądawszy się na innych blogach zapragnęłam coś zrobić, zamiast tak bezczynnie czas tracić. I wypadło, że pająka. Tutorial na takie cudeńko O TUTAJ :)

koralikowy pajączek beaded spider

 Pozdrawiam!

*wospolienie liogkich to po rosyjsku zapalenie płuc - wydaje mi się, że liogkie to wtedy płuca, chyba, nie? ;)

poniedziałek, 14 stycznia 2013

A bo jakoś tak mnie natchnienie opuściło...

Za to dopadła mnie zaraza jedna! W zeszłym roku obronną ręką wyszłam z podstępnych prób rozłożenia mnie na dłużej do wyrka a w tym masz!

Kataru w sumie niet, kaszel jakiś taki płytki, dziwny. Gardło jedynie obdrapane jak po ostrym dopingowaniu jakowymś tudzież spożywaniu nadmiernym napoi wyskokowych i coś, co (tak słyszałam) w żargonie medycznym nazywa się ZBCC - Zajeb.sty Ból Całego Ciała XD

A no i głowa boli, jak oczami ruszam zbyt gwałtownie, aż w oczodołach. I jeszcze ten, no węzły chłonne powiększone. I nic poza tym. Ogólnie w miarę używalny egzemplarz płci żeńskiej. W teorii przynajmniej. W praktyce myślenie jakieś takie do d.py mam, chęć do robienia czegokolwiek normalnie mnie rozsadza, do tego stopnia, że siadam i czekam, aż mi przejdzie XD

Szwędam się od szkolenia do domu, na zakupy i do domu i jak mantrę powtarzam: jestem zdrowa, czuję się świetnie, jestekhekhekhem zdrowa, czuję się świetnie...

Ponoć jak się powtórzy tysiąc razy to pomaga XD

A na pocieszenie pochwalę się swoim pierwszym decu, bo nie wiem czy pokazywałam, a jak pokazywałam to sobie jeszcze raz zobaczycie ;)

mój pierwszy decupage

mój pierwszy decupage

Takie tam eksperymenty z papierową wiklina przy okazji ;)

piątek, 04 stycznia 2013

No raczej jeszcze nie, ale już powstał nowy blog...

HelenaLeatherCraft

Powstał w związku ze sprecyzowaniem przez mnię, co też chcę tak właściwie robić. A mianowicie chcę skillować leatherworking ;) a po polsku zajęłam się rękodziełem ze skóry :) Zamierzam rozwijać to hobby na skalę raczej już nie hobbystyczną. Nie napiszę więcej, bo jeszcze nie wiadomo dokładnie kiedy się zacznie. A się zacznie. Zobaczycie :) i usłyszycie i przeczytacie mam nadzieję. Jeszcze w tym roku. Mam nadzieję :)

A na razie będę się dzielić, troszkę tu, troszkę już na nowym miejscu.

Obserwowane blogi zabieram oczywiście ze sobą ;)

Pozdrawiam!

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Życzę wszystkim mocnych postanowień noworocznych i ich konsekwentnej realizacji (sobie również :). Wielu pomysłów, rękodzielniczych cudów, samych dobrych wiadomości, zdrowia szczęścia, pomyślności ;) Spełnienia marzeń i nowych marzeń do spełniania.

Życzę wam też tej nocy szampańskiej zabawy w doskonałym towarzystwie :)

Do zobaczenia w następnym roku!

Happy_New_Year_2013

niedziela, 30 grudnia 2012

Jakiś już czas temu dostałam na wymiankę za pierścionek śliczne kolczyki od Myszy :)

kolczyki wymiankowe

Oprócz tego, dostałam list z niespodzianką.

Były to dwa śliczne niebieskie korale i dwa metalowe serduszka oraz wyzwanie "zrób z tego coś ładnego" :)

Myślałam, potem zapomniałam, a potem sobie przypomniałam i zrobiłam!

kolczyki wyzwaniowe

Oczywiście kolczyki, mój ulubiony dodatek. Ten drugi na zdjęciu taki rozmyty, bo się bujał jeszcze :)

Mam nadzieję, że ładne.

Normalnie nadrabiam zaległości i bawię się w hurt!

Podziwiałam dziś dzieła sztuki, które wychodzą spod ręki WERAPH. Popatrzyłam na tutoriale i zapragnęłam pobawić się koralikami.

A oto efekt:

bransoletka i kolczyki hand made

bransoletka i kolczyki hand made

bransoletka i kolczyki hand made

Postanowiłam, iż będzie to biżuteria sylwestrowa, tak mi się spodobała. Mam lakier do paznokci w identycznym kolorze :D A co lepsze cienie do powiek też ;D

Pozostaje jedynie dobrać kreację...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
Konkursy:



Popieram:


Klauzula własności dóbr intelektualnych

KONTAKT:
mail: hdiriee@gmail.com
GG 5658635
Wygrane:







Wizyty:
Liczniki na strone