Miejsce, z którego może pochodzić wszystko...
poniedziałek, 30 września 2013

Przebudziłam się blogowo!

Szmat czasu nie pisałam, nie miałam do tego głowy ani natchnienia. Przepraszam.

Definitywnie wyprowadzam się.

Wszystko, co będę publikować bedzie pojawiało się pod adresem

http://helenalc.blogspot.com/.

Jak dla mnie niestety Blox przegrywa z Blogspotem. Ten drugi daje dużo większe możliwości.

Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądali i byli ze mną przez wszystkie posty.

Zapraszam na nowy adres :)

Diriee.

wtorek, 09 lipca 2013

Jak mawiał reżyser w słynnym "Va-Bank". I jak zwykle wszystko na raz do zrobienia!

Portfele na zamówienie, biżuteria na szybką sprzedaż, rozliczenie faktur i rozliczenie z urzędem i nie wiem co jeszcze...A i sprzątanie klatek, którego się podjęłam.

I tym sposobem wstałam dziś rano o godzinie 5:30, pół godziny później byłam już w trasie, po 15tej powrót do dom, chwila oddechu, szybki post między jednym łykiem kawy a drugim i lecę dalej! Jak zmuszę w końcu mego Lubego, to może jakoweś fotki się pojawią prac, zanim je sprzedam ;)

piątek, 28 czerwca 2013

W prawdzie wrzuciłam już fotki na

HelenaLeatherCraft

ale tu wam też jedną pokażę. A co!

Zrobiłam sobie na pocieszenie dwa wisiory:

skórzane wisiory z kaboszonami hand made

Zdjęcie takie se, ale to co na nich na żywo wyszło lepiej niż przypuszczałam, że wyjdzie :)

W trakcie realizacja pewnego projektu, jeśli wypali i zostanie zaakceptowany, to będę miała pełne ręce roboty (jak bym już nie miała ;) i wtedy się pochwalę :)

czwartek, 27 czerwca 2013

Wiem, że każdy ma raz pod raz z górki. Mnie się trafiła tym razem wyjątkowo złośliwa i podstępna górka. Już mi się wydawało, że niedługo lżej będzie a tu masz!

Ostatnie zakupy firmowe, rozliczenie się i w lipcu widać już jaśniejszy horyzont, będzie wreszcie można skupić się w pełni na firmie. Jednak zawsze musi się wbić jakaś drzazga w d.pę...

Zamówione mieliśmy narzędzia do pracy, takie specyficzne. Miały być takie, na jakim pracowaliśmy na szkoleniu. Wykonanie i dostarczenie spóźniło się półtora miesiąca. To co przyszło ma się nijak do tego co miało być. Mało, że całkowicie inne, to jeszcze kiepskie wykonanie i kiepskie materiały, a cena, że hoho... Żeby to chociaż drewno było, to bym przełknęła tę żabę, ale... Ale to zwykła ordynarna sklejka jest! I to na moje oko sosnowa! Toż to pół roku nie wytrzyma! Co ja piszę, niech 3 miesiące wytrzyma to już będzie dobrze! Niby brakowało jakiejś części, a jak tam żadnej skomplikowanej części nie widzę, kilka śrubek, kawałek blachy czy pręta, zawias... Szczęki się już teraz rozjeżdżają, niestabilne toto.

Nie ma mowy, żebym zapłaciła tyle ile zawołano! Nie i basta! Mam dość unikania konfliktów! Dość! Jestem cierpliwa, do czasu...

piątek, 21 czerwca 2013

Poranek pierwszego dnia najgorętszej pory roku przywitał mnie bólem prawej strony gardła, spuchniętymi oczami i zapchanym nosem. Zwlekłam się z łóżka z energią osoby po nocnej imprezie. Nosz kurna, żebym chociaż na takiej imprezie była! A tu tak za nic? Za darmo? Lato się zaczęło, a ja przeziębiona??

Za oknem mam 26 stopni ciepła, a to dopiero ósma trzydzieści. W warsztacie chłodno za to, nawet za chłodno. W domu bałagan...

Spokojnie, kawę wypiję, zjem śniadanie, zakasam wyimaginowane rękawy i się weznę! A co! Bo jak nie ja to kto?

sobota, 15 czerwca 2013

Wróciła do łask od jakiegoś czasu, to i ja sobie powyplatałam, a co!

bransoletki makramowe

bransoletki makramowe

bransoletki makramowe

bransoletki makramowe

bransoletki makramowe

bransoletki makramowe

bransoletki makramowe

bransoletki makramowe

Różowych już nie mam, tak samo jak tych ze zdjęcia czwartego i jeszcze dwóch innych :)

Ale, ale...

Wczoraj przyszły koraliki i będą nowe :D

Znalazłam!

W prawdzie tylko jedna fotka, ale jest. Moje kocizny jak miały kilka miesięcy. Mieszkaliśmy wtedy jeszcze na stancji.

I oto waszym oczom ukazuje się mój prywatny Kocur, śpiący - jak przystało na szanującego się Kocura - obłożony przez kocie podlotki. I wcale nie byłam zazdrosna :D

kocizny

W sumie niewiele się zmieniły te moje kociaki, są tylko większe, bo na dzień dzisiejszy razem już by się tak nie zmieściły na jednym człowieku :)

Zdjęć mniejszych niestety nie posiadam.

<hr>

UPDATE

MAM! Okazało się, że jednak zdjęcia maluchów są. Mój Luby ma :)

Zdjęcia robione krótko po przywiezieniu kocinz do domu. Takie nie do końca oswojone były wtedy.

kocizny

Co nie przeszkadzało fachowo polować na kłębek wełny :)

kocizny

kocizny

Zasypianie też raczej problemów nie sprawiało, mimo nowego otoczenia.

kocizny

Puszkin od początku lepiej pozowała do zdjęć. Wtedy jeszcze myśleliśmy, że to będzie kotek :)

kocizny

Pozdrawiam!

czwartek, 13 czerwca 2013

Wrzucam na szybkiego zdjątko kolorowego naszyjnika z rzemyków, wg pomysłu EwywKaloszach. Mam nadzieję, że się spodoba :) Wiem, że trwało to długo, przepraszam kochana!

Kolorowy naszyjnik z rzemyków naturalnych

Heh, jakość taka se, robione telefonem.

czwartek, 06 czerwca 2013

Hello!

Kochani, najmocniej przepraszam za zaniedbanie bloga, jakiego się dopuściłam!

Żyję, mam się w miarę, tylko ostatnio da się zauważyć zamiast mnie opadający kurz, jak przelecę. A wieczorami padam na pysk!

Walczę z zamówieniami wyposażenia, surowców itd. i z Hydrą w postaci rozliczenia się z Urzędem.

A teraz kilka zdjęć z wypadu na szkolenie. Zaledwie tyle, bo pokazanie wszystkich zajełoby chyba z 10 wpisów :)

Wrzucam miniaturki, żeby weszło więcej ;)

 Tak zwana szklana manufaktura (zdjęcie z wieczorka) gdzie składają WV Faetony, części są dowożone kolejką miejską na określoną godzinę, wszystko jak w zegarku, a zamawiający może prześledzić całą linię produkcyjną swojego auta.



 Letni pałacyk położony w ogromnym parku. 



 A tu przepiórki w ogrodzie botanicznym :)



 I żółwia rodzinka w tym samym ogrodzie.



 A to zachwyciło mnie ogromnie. Jest to skamieniały pień drzewa. Jest tak barwny, że aż zapiera dech.



 Bastai. W okolicy Drezna, nie pamiętam ile kilometrów. Jest to stara średniowieczna twierdza, a raczej to co z niej zostało, położona już jakby w górach. Widoczny na zdjęciu most jest najbardziej rozpoznawalną wizytówką tego obiektu.



 Zwiedzanie Drezna mogą nam umilić tacy oto przewodnicy. Było ich więcej, na przykład trzech halabardników, albo szlachcic, ale uwiecznić na zdjęciach udało się akurat tę parę :)



 Golden Reitar. Rzeźba jest pokryta prawdziwym złotem, a jak świeci słońce to można oślepnąć, tak lśni ;)



 A tu koniki, z którymi mieliśmy okazję się zaprzyjaźnić. Na pierwszym zdjęciu Rena, jak to babka, pięknie zapozowała :)



 A Al Capone miał wylane na fotografa i spokojnie popijał śniadanie :)



 Kilka panoramek ze starego miasta. Było co oglądać, oj było.









 To sem ja! Uczyłam się ładnie szyć ściegiem wyjazdowym. no nie było to łatwe za pierwszym razem, ale za drugim poszło już tak, jak powinno :)



 Fajne balkony, nie? Całe z wikliny. Takie ciekawostki można zobaczyć w całkiem niepozornych zaułkach Drezna.



 Wchodzisz w bramę a tam takie piękności na ścianach!



 

Trochę nie chronologicznie, ale już sama dokładnie nie pamiętam, gdzie byliśmy najpierw.

Szkolenie było super, do południa nauka po południu... jak widać na zdjęciach :) Dużo się nauczyłam, dowiedziałam i znacznie poprawiłam swoje umiejętności, a do tego zobaczyłam kawał niezłej architektury i historii.

Od dziś wracam do prowadzenia bloga w miarę regularnie. I mam nadzieję, że nadal będziecie tu zaglądać :)

czwartek, 18 kwietnia 2013

Wróciłam!

Dziś w okolicach 19:30 :)

Achhhh, jak było fajnie! I pod względem szkoleniowym i poza szkoleniowym.

Drezno jest po prostu niesamowite! Postaram się zajumać memu Lubemu kilka fotek, to wam pokażę :)

Najciekawsze to było, jak przekroczyliśmy granicę. Nie można było mieć wątpliwości, że to już Polska. Same ograniczenia prędkości i fotoradary. Tam ani jednego radaru nie widziałam.

Niebawem napiszę więcej.

A teraz czas odpocząć po całym dniu w trasie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
Konkursy:



Popieram:


Klauzula własności dóbr intelektualnych

KONTAKT:
mail: hdiriee@gmail.com
GG 5658635
Wygrane:







Wizyty:
Liczniki na strone